Nikt nie lubi czekać w kolejkach. Kojarzą nam się z czasami PRL-u i niestety są dość denerwujące. Tracimy nie tylko czas, ale czasem i pieniądze, kiedy okazuje się, że jechaliśmy na próżno, bo lekarz przyjmuje określoną ilość pacjentów. W prywatnych gabinetach na szczęście jest ich nieco mniej, choć i tak się zdarzają. Czy jako prywatny lekarz czy placówka możemy ich uniknąć?

Dlaczego powinniśmy walczyć z kolejkami?

Choć kolejki do lekarza nie zawsze zależą od nas, to w większości przypadków to i tak lekarz lub placówka obwiniani są za zbyt długie oczekiwanie. Wina jednak często leży po obu stronach. Z jednej strony prywatni lekarze niekoniecznie umiejętnie planują wizyty. Często “upychają” pacjentów w grafiku, by więcej zarobić. Często też wychodzą z założenia, że ktoś po prostu może nie przyjść. Z drugiej, to pacjenci się spóźniają lub w ogóle zapominają o wizytach, przez co w poczekalni robi się chaos. No i bywają przypadki, że ktoś nieładnie “wpycha się” poza kolejkę, mówiąc, że tylko na chwileczkę i wychodzi po godzinie.

Niestety długie kolejki do lekarza psują wrażenie pacjentów, którzy przyszli do specjalisty “na czas” i muszą zbyt długo czekać na wizytę. Jak wiadomo, łatwo stracić takiego niezadowolonego pacjenta, zwłaszcza, jeśli sytuacja się powtarza. Nie warto więc zrażać do siebie pacjentów. Ale co możemy zrobić w takiej sytuacji?

Skuteczne zmniejszenie kolejek

Przede wszystkim planując wizyty pacjentów, powinniśmy od razu ustalić mniej więcej, ile czasu będziemy na nie potrzebować. Sami najlepiej wiemy, ile trwa zwykła wizyta kontrolna czy konsultacja, a ile zabieg czy szczegółowe badanie. Pierwsze wizyty też zwykle trwają dłużej. Nie umawiajmy więc np. pacjenta na godzinie 10.30, jeśli wiemy, że o 10.00 mamy skomplikowany zabieg, który wymaga poświęcenia większej ilości czasu. Weźmy również pod uwagę przerwy, które musimy uwzględnić w grafiku. Nawet bezpośrednio po wizycie pacjenta będziemy potrzebować chwilę, by przygotować się do kolejnej wizyty. Rozplanujmy więc wszystko tak, by pacjenci nie musieli długo czekać, a jednocześnie, by nie było zbyt długich przerw między kolejnymi pacjentami.

Po drugie, warto zapobiec ewentualnym okienkom w grafiku, przypominając pacjentom o wizytach. W większości sieci telefonicznych sms-y do wszystkich są darmowe. Nie stracimy więc na tym, a możemy uniknąć strat finansowych wynikających z niestawienia się w gabinecie zapominalskich pacjentów. Każdemu zdarza się zapomnieć, a jeśli odpowiednio wcześnie wyślemy sms-a i okaże się, że pacjent jednak nie może przyjść, będziemy mogli przesunąć wcześniej wizyty pozostałych pacjentów.

Być może zdarzyło Ci się kiedykolwiek umówić dwóch pacjentów na jedną godzinę. Nawet najlepszym się to zdarza. Ale możemy temu zapobiec. Popularne ostatnio są rejestracje online. Każdy pacjent może wygodnie i szybko zaplanować swoją wizytę. Kiedy tylko ktoś wybierze termin, jest on niewidoczny dla innych, dlatego unikniemy w ten sposób nakładania się wizyt. Pacjenci widzą tylko wolne terminy, a kiedy ktoś odwoła wizytę, pojawi nam się od razu informacja. To duża oszczędność czasu i wygoda!